W Kazimierzu Dolnym byłem do tej pory tylko raz i to ponad 40 lat temu. Z tamtego pobytu pamiętam jedynie widok na przełom Wisły i sklep numizmatyczny na Rynku, w którym kupiłem trzy monety z miedzioniklu o nominale 1 rubla upamiętniające igrzyska olimpijskie w Moskwie. Po sklepie nie zostało nawet wspomnienie, a monet już dawno się pozbyłem za bezcen, zresztą i teraz nie byłyby wiele warte (tak mniej więcej równowartość małej bombonierki czekoladek Merci w promocyjnej cenie w Biedronce). Lecz widok przełomu we mnie pozostał. Zatem dziś po tych ponad 40 latach ujrzałem tylko to, co już we mnie tkwiło od lat i poczułem się jak ten trzynastoletni chłopiec kilkadziesiąt lat temu. Ale dzisiaj byłem mądrzejszy i nie wydałem pieniędzy na jakieś przedmioty ze stopu metali, tylko na ciastka i kawę. I taka refleksja mi przyszła na myśl. Już nieraz pisałem, że stwierdzenia, iż wiek to tylko liczba są dla mnie banalne. Natomiast bardzo podoba mi się podejście do przemijania zmarłego rok temu Davida Lyncha, który powiedział, iż „w środku jesteśmy ponadczasowi… To ciało zmienia się wokół tego ponadczasowego wnętrza”. Wielki reżyser miał rację, jedynie zapomniał dodać albo celowo pominął fakt, iż tylko musimy sami do tego dojść.
