Podobno w życiu liczą się kompetencje, ale czy na pewno 🤔?
W genialnym serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” jest taka scena, w której tytułowy bohater stara się o pracę fordansera. Po tańcu, który jest weryfikacją umiejętności tanecznych Dyzmy, dyrektor lokalu stwierdza, żeby poszukał sobie innej roboty, dając mu jednocześnie radę: „Idzie zima. Idź pan do śniegu”. Na co Dyzma odpowiada: „Ja nie umiem w śniegu”. Większość z Was wie, jak potoczyły się losy niedoszłego fordansera. Jego brak jakichkolwiek kompetencji nie przeszkodził mu w uzyskaniu stanowiska prezesa Banku Zbożowego w Warszawie, a z czasem otrzymaniu propozycji objęcia funkcji premiera.
Od czasów napisania powieści przez Tadeusza Dołęgę-Mostowicza nic się nie zmieniło. Dzisiejszy świat jest pełen Dyzmów robiących karierę przy pomocy ludzi, którzy albo cynicznie tą niekompetencję wykorzystują, albo sami są Dyzmami.
Ja jednak wierzę w kompetencje. Choć znam osobiście przynajmniej kilku Dyzmów, to jednak zdecydowaną większość moich znajomych stanowią ludzie kompetentni. Wiele się od nich nauczyłem i to zarówno od moich współpracowników jak i klientów. Sam też uważam się za osobę kompetentną, ponieważ:
👉 przez ponad 20 lat pracy zawodowej zostałem wielokrotnie pozytywnie zweryfikowany jako doradca podatkowy,
👉 otrzymuję wiele życzliwych opinii o mojej debiutanckiej książce pt. „Obudzony z niebytu”,
👉 i co najważniejsze – umiem robić w śniegu.
