Włoska Aosta jest pełna rzymskich śladów.
Łuki, bramy, fragmenty murów, ruiny teatru. Spacerując po mieście, co chwilę trafiałem na ślady tego, że Rzymianie byli tu dużo wcześniej.

I właśnie przez tych Rzymian niespodziewanie wróciłem do nieco bliższej przeszłości, do studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego.
Przypomniał mi się Jan Kodrębski, profesor prawa rzymskiego, który już za życia był legendą Wydziału.
Wśród studentów krążyło o nim mnóstwo historii. Jak to z takimi historiami bywa, po latach trudno powiedzieć, które wydarzyły się dokładnie tak, jak je opowiadano.
Jedną zapamiętałem szczególnie dobrze.
Student wchodzi na egzamin.
Profesor pyta:
— Kiedy urodził się Seneka?
— Nie wiem — odpowiada student.
— Trudno. To może drugie pytanie. W którym roku zmarł Seneka?
— Nie wiem.
Profesor spogląda na studenta.
— Niedobrze. Ale dam panu jeszcze pytanie ratunkowe. W jakich latach żył Seneka?
To zabawne.
Kilka lat studiów, miesiące wkuwania przepisów, definicji i paremii na pamięć.
A po ponad trzydziestu latach wracają do mnie takie historie.

