Refleksje

Nie każda znajomość jest relacją

Z wiekiem coraz mniej interesuje mnie liczba znajomych. Bo ostatecznie nie ma znaczenia, ilu ludzi znamy. Liczy się to, kto zostaje, kiedy życie mówi: sprawdzam.

Rozmyte sylwetki ludzi i światła miasta, ilustracja do wpisu Nie każda znajomość jest relacją

Możesz mieć setki znajomych.

Ludzi, którzy lajkują, gratulują, piszą, że jesteś dla nich ważny.

„Koniecznie musimy się spotkać.”
„Zawsze możesz na mnie liczyć.”
„Na pewno kupię twoją książkę.”

Brzmi dobrze.

Dopóki życie nie powie: sprawdzam.

W mojej pierwszej pracy dostałem plik wizytówek i rozdałem je wszystkie, zanim zdążyłem pójść na pierwsze spotkanie biznesowe.

Tylu miałem znajomych.

Potem było ich jeszcze więcej.

Praca, wyjazdy, kolacje, tenis, wspólne projekty, setki rozmów i wiadomości. I łatwo wtedy uwierzyć, że skoro kogoś znamy długo albo często się widujemy, to łączy nas coś więcej.

A potem zmienia się praca.

Kończy się wspólny interes.

Przestajesz być komuś potrzebny.

Albo po prostu role się odwracają i tym razem to ty czegoś potrzebujesz.

I wtedy zaczyna być ciekawie.

„Musimy się koniecznie spotkać” potrafi trwać latami.

„Na pewno kupię twoją książkę” często kończy się dokładnie na tym zdaniu.

„Zawsze możesz na mnie liczyć” brzmi bardzo dobrze, dopóki rzeczywiście nie poprosisz o pomoc.

Nie mam o to pretensji.

No dobrze — nie zawsze.

Jestem tylko człowiekiem.

Sam też pewnie zawiodłem ludzi i przeceniłem niejedną znajomość, uznając ją za coś więcej, niż była w rzeczywistości. Dzisiaj zwyczajnie mniej wierzę w deklaracje.

Bardziej w konkret.

Nie potrzebuję słyszeć: „musimy się koniecznie spotkać”.

Wolę: „Środa, 18.00?”

Nie potrzebuję słyszeć, że zawsze mogę na kogoś liczyć.

Wolę wiedzieć, że kiedy naprawdę zadzwonię, mój telefon zostanie odebrany.

Nie każda znajomość musi być relacją. I nie mam nic przeciwko temu.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś bardzo chce być ważną częścią twojego życia — głównie w słowach.

Z wiekiem coraz mniej interesuje mnie liczba znajomych.

Bo ostatecznie nie ma znaczenia, ilu ludzi znamy. Liczy się to, kto zostaje, kiedy życie mówi: sprawdzam.

Przeczytaj także: Czasem największym sukcesem jest po prostu żyć.